Run Aga run!

Kiedy rok temu wprowadziliśmy się w okolice Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego – wiedziałam, że muszę pokochać: długie spacery, wycieczki rowerowe i… bieganie. Przy pracy na pełen etat, dwójce maluchów i obowiązkach domowych – ciężko było znaleźć czas i siły na bieganie – ale w końcu znalazłam na to sposób. Ale nie od razu.

Długie spacery po lesie przyszły najłatwiej.  Biorę wózek i idziemy w las. Cudownie jest w końcu pooddychać świeżym powietrzem – jak tyle lat mieszkało się w krakowskim smogu. Czasem próbuję biegać z wózkiem (mamy trójkołowy) – o ile dobrze idzie z górki – to pod górkę dziecię musiałoby chyba matkę reanimować przy kolejnym wzniesieniu, więc daruję sobie dopóki nie wykręca samodzielnie 112.  Może przy mniejszych maluchach (i lżejszych oczywiście) jest łatwiej – albo ze mnie taki cienki Bolek. W zimie bierzemy sanki – i bieg z dziećmi jest obowiązkowy – przecież sanki muszą mknąć bardzo szybko. Wycieczki rowerowe również są bardzo przyjemne – o ile nie jest ani za ciepło, ani za zimno. Wiem, słabe wymówki – ale jeździmy zawsze z dziećmi na bagażnikach (w fotelikach oczywiście!) – co oznacza lodowate rączki wkładane na matki gołe plecy (to najprzyjemniejsza opcja) przy zbyt niskiej temperaturze. Jak jest upał to niestety nie potrafię myśleć o jakiejkolwiek aktywności fizycznej.

Próby biegania próbowałam podejmować już kilkakrotnie. W Krakowie przestałam przez zanieczyszczone powietrze. W nowym miejscu próbowałam kilka razy. Po całym dniu pracy często nie mam często siły i możliwości (dzieci chcą iść koniecznie ze mną) by pójść pobiegać – poza tym teraz często jest po prostu za gorąco. Fajnie jest angażować dzieci w bieganie – u nas chęci są duże – ale maluchy jeszcze za małe by poza wózkiem uczestniczyć w bieganiu. Wybrałam więc opcję 5.00 rano. Dzieci śpią, upału nie ma – jest już widno – a ja zdążę na 6.30 do pracy.

Biegam 5 razy w tygodniu maksymalnie 20 minut bez śniadania (ok. 2 km). Zawsze zaczynam rozgrzewką (ok. 2 min) i kończę szybkim rozciąganiem. Tempo biegania nie jest zbyt szybkie. Lepszy power jest ze słuchawkami w uszach i jakimś dobrym run popem – ale ja rano biegam ze swoimi myślami i planami na cały dzień. Marzy mi się taki bieg 45 minut (jakieś 5 km) jakimś popołudniem – ale na razie wystarcza mi to co mam.

Jaki efekt można osiągnąć bieganiem? Na pewno można spalić tłuszczyk, poprawić kondycję i nabrać sił na cały dzień. W trakcie takiego krótkiego biegu spala się 200 – 300 kalorii. Kiedy dzieci smacznie śpią – ja rozpoczynam swój dzień bieganiem. Oczywiście – muszę wstać wcześniej, mieć siły i chęć na bieganie – ale na razie zapału nie brakuje. Owszem, wieczorem jestem padnięta i ok. 21.00 zasypiam na siedząco, ale czuję, że mój organizm przyzwyczaja się do takiego trybu.

Jak więc zaczynałam? Zaczęłam od ok. 1km – słabym tempem „konwersacyjnym”. Oczywiście przywitała mnie kolka, ale z czasem  (po kilku biegach) już jej nie było. Trzeba wtedy zwolnić na kilka oddechów do marszu i wrócić do biegu. W końcu ustępuje. Codziennie troszkę wydłużam sobie trasę (chce dojść do ok. 30 minut razem z rozgrzewką i rozciąganiem, ok. 3km). Dobrym sposobem na start jest przebiegnięcie całej docelowej trasy dzieląc ją na odcinki biegu i marszu – aż w końcu dochodząc do przebiegnięcia całej trasy.

Najlepiej znaleźć sobie partnera do biegania – to dodatkowo motywuje. Najchętniej biegalibyśmy razem z mężem – ale ktoś musi zostać z dziećmi – więc na razie biegam samotnie. Jeżeli macie taką możliwość – dobrze jest zacząć bieganie od kupna butów lub chociaż topu, getrów czy nawet opaski na włosy do biegania. Dla mnie to bardzo fajna dodatkowa motywacja.

 

Bieganie jest fajne, bo nie trzeba inwestować w karnet na siłownie, drogie sprzęty czy programy treningowe. Jest to również świetne uzupełnienie treningu (np. siłowego). Ruch na świeżym powietrzu jest zupełnie inną formą treningu – dla mnie znacznie lepszą. Dodatkową motywacją są dla mnie zwierzęta, które można spotkać o tak wczesnej porze w lesie – głównie sarny. Czasem piękny krajobraz, mgła, już niedługo wschód słońca i wyśmienite samopoczucie po biegu. Kto z Was biega? Kto chce zacząć? Na pewno wśród Was są biegowi wymiatacze. Zazdroszczę!
Wasza Korpomama

image1

powrót
do listy