Cud narodzin

Magda Kwiatek (FlowerPower)

IMG_20170205_154638

 

 

 

Mój pierwszy wpis nie będzie o sprzątaniu, biznesach czy nieruchomościach, tylko o porodzie koleżanki

Dlaczego?

Bo było to jedno z najpiękniejszych rzeczy jakie przeżyłam w życiu i koniecznie muszę się z Wami tym podzielić! Aaaaa od razu powiem – nie będzie drastycznych scen – nie bójcie się;)
Pod koniec stycznia 2017 miałam ogromny zaszczyt uczestniczyć w przyjściu na świat małego szkraba. Franio przyszedł na świat o 4:00 rano. A ja nie mogę się nadziwić jak mocno można przeżywać poród bliskiej Ci osoby.

Może zacznę od początku. Sama rodziłam naturalnie i bez znieczulenia więc podczas akcji porodowej (I i II faza) wszystkie wspomnienia wróciły jak żywe. Ten ból, ta niemoc, te skurcze. I świadomość że nie ma odwrotu, że poród jest już w trakcie i maluszek musi wyjść na świat – a ten ból jest ponad Twoje siły. Przy Franiu pomogła piłka, gaz, woda w sprayu, głośne mówienie: wdech/wydech, zmiana pozycji, trzymanie za rękę, walka o oddech przy każdym skurczu. Mi podczas porodu pomogły tensy (kopanie po plecach prądem – najlepsze na bóle krzyżowe;) oraz woda w sprayu jak traciłam przytomność. Po porodzie Frania muszę Wam powiedzieć jedno – nie spotkałam jeszcze tak silnej KOBIETY!
Mama Frania ani razu nie przeklęła, nieśmiało kilka razy zapytała o znieczulenie pod koniec I fazy i ani razu mnie nie zwyzywała!

Jestem z Ciebie mega dumna droga mamo, poradziłaś sobie jak nikt inny. Nawet nie zwracałaś uwagi na szycie bo tak byłaś zajęta swoim maluszkiem. Ja robiłam dużo więcej hałasu na swoim porodzie.
Jestem z Ciebie mega dumna że urodziłaś bez znieczulenia, miałam ogromny strach wewnątrz, że może to będzie za dużo, że jesteś taka malutka a dziecko takie duże.. a z drugiej strony byłam świadkiem jak szybko postępuje poród – w godzinę 7 cm, więc zaraz miał być koniec! A jednak przez niekończące się 2,5 godziny nie chciało dojść do 9cm.. I w końcu odeszły wody i się zaczęło. Urodziłaś na kilkunastu parciach.

Zaraz jak wyjęli Frania powiedziałaś że druga faza była prosta, najgorsze są ostatnie centymetry: 7-10..i z moich wspomnień było to dokładnie tak samo!
Czego nauczył mnie poród przyjaciółki?  Kobiety są niesamowicie silne, potrafią znieść ból nie do przejścia. Będąc świadkiem cudu narodzin jako osoba towarzysząca a nie rodząca mogę śmiało powiedzieć, że mamy w sobie OGROMNĄ MOC! Wystarczy że każda z nas w siebie uwierzy – matka jest stworzona do WIELKICH RZECZY!
W nas rodzi się życie, potem pomagamy małemu człowiekowi przyjść na świat, dbamy o niego, chronimy, wychowujemy, KOCHAMY z całych sił i tak już NA ZAWSZE! Z moich doświadczeń ta ogromna miłość rodzi się w ogromnych bólach.

Choć przeszłaś tak wiele to nic nie znaczy bo nadal masz ochotę przytulać i całować swojego Dręczyciela ;) Największą tajemnicą jest dla mnie to, jak taka drobna kobietka może urodzić ponad 3 kilowe dziecko! NO jest to cud natury!
Moje wskazówki dla rodzących?
1. NIE BÓJ SIĘ.

Jak możesz (i oczywiście nie masz przeciwskazań lekarskich!) spróbuj tego doświadczyć…Poród naturalny bez znieczulenia to najtrudniejsza rzecz jaka mnie spotkała w życiu, natomiast ogromnym plusem było to, że od razu po byłam w pełni sprawna i mogłam bez problemu zająć się swoim maluszkiem – tak samo jak mama Frania. Zatem jeśli wszystko jest u Ciebie to…spróbuj – zachęcam Cię. Jest to ogromne wyzwanie przerastające każdą Kobietę (NA BANK) ale jak dotrwasz do końca to zrozumiesz dlaczego Cię zachęcałam.
2. ZAOPATRZENIE TO PODSTAWA!

Weź dużo podkładów, wodę w sprayu, sprawdź czy na Sali jest piłka i czy będziesz mieć do dyspozycji gaz lub tensy. Jak bez znieczulenia to chociaż małe tyci tyci wspomagacze muszą być. Gaz wciągamy na skurczach i w przerwach, odrobinę pomaga znieczulić ale co moim zdaniem najważniejsze – pomaga Ci równomiernie oddychać: WDECH i WYDECH, WDECH i WYDECH. Daje to bardzo dużo, serio. A podkłady są niedocenione jak szpital ich nie zapewnia – możesz komfortowo usiąść w każdym miejscu gołym tyłkiem
3. NAWADNIAJ SIĘ.

Przy porodzie stracisz dużo sił i wody. Podczas porodu raczej nie chce się pić, do dwóch godzin po możesz odrobinę się napić ale bez szaleństw, natomiast potem już woda będzie Ci bardzo potrzebna. Weź wodę z dziubkiem 0.5 litra, max 0,7. Przydaje się szczególnie gdy chce Ci się pić przy karmieniu malucha wystarczy Ci jedna ręka– nie musisz odkręcać zakrętki tylko kciukiem podważasz dziubek i gotowe
4. DAJ SOBIE POMÓC.

Idź na poród z kimś bliskim. Jak zaczęły mi się skurcze to zaczęłam się bać. Chciałam mieć przy sobie kogoś komu ufam, kto mnie zna, kto mi pomoże (położna przychodzi w I fazie tylko co jakiś czas sprawdzić jaki jest postęp w centymetrach, poza tym jesteś sama) Do porodu zabrałam męża, choć 9 miesięcy zarzekałam się że go nie wezmę. Jeśli będę jeszcze rodzić to też go wezmę bo się sprawdził i nawet nie ma traumy hihi. Natomiast nie każdy przyszły Tata się do tego nadaje. Dlatego uważam że przyjaciółka to też dobre rozwiązanie. Ja u mamy Frania czułam że dużo pomogłam. Była bardzo zadowolona że uczestniczyłam w porodzie. Tata Frania też był zadowolony – także to była dla nich najlepsza opcja – a dla Was jaka jest? Same zdecydujcie – jak coś to dzwońcie, pomogę;)!
5. FIT PROWIANCIK NA DROGĘ

I na koniec o równie ważnym temacie – kanapki coś słodkiego itp. drobiazgi – poród Frania był jak na pierwszy raz dość krótki (4 godziny) natomiast zdarzają się kilkunastogodzinne porody i wówczas można opaść z sił..Ja Rodziłam 15,5 godziny i kanapki tacie bardzo się przydały ;) Natomiast jak będziecie chciały doładować baterie (podczas porodu naturalnego traci się podobno ok. 10 tys kcal!) to jakiś baton na pewno doda Wam energii. Kiedy robić te zapasy? Podobno do szpitala nie ma co jechać przy pierwszych skurczach tylko poczekać w domu aż będą co 5-3 minuty, więc w tym czasie można sobie jakiś prowiant przygotować. Takie zapasy na wszelki wypadek;)

Podsumowując dla mnie asystowanie przy porodzie przyjaciółki było niezapomnianym i bezcennym przeżyciem. Jako pierwsza (po położnej;) zobaczyłam Frania, widziałam pierwsze spotkanie mamy z dzieckiem, pierwsze przytulenie, pierwszy całus – to jest coś co człowiek zapamięta do końca życia!

 

 

powrót
do listy